Przejdź do treści
Pomoc Licencjacka

Ile można cytować w pracy licencjackiej

Ustawa, która daje ci prawo cytatu, nie podaje ani jednej liczby: stawia warunek jakościowy, nie limit. Liczby podają dopiero dokumenty wydziałów, a te rozjeżdżają się niemal sześciokrotnie: od niespełna siedemdziesięciu wyrazów na jeden cytat do czterystu słów. Zanim policzysz procenty z internetu, sprawdź, co podaje twój wydział, bo to jemu oddajesz pracę.

Aktualizacja:

Tekst przed redakcją - strona jest wyłączona z indeksowania i nie ma do niej linku, dopóki liczby nie zostaną potwierdzone u źródła.

Ustawa o prawie autorskim nie podaje ani jednej liczby

Prawo cytatu mieści się w jednym zdaniu. Art. 29 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w tekście jednolitym ogłoszonym w Dzienniku Ustaw z 2025 r. pod pozycją 24, brzmi: „Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości”.

To całość przepisu. Nie ma w nim procentu, liczby słów ani liczby stron. Kryterium jest jakościowe i brzmi „w zakresie uzasadnionym celami cytatu”, a listę celów ustawodawca otwiera słowami „takimi jak”, więc wylicza przykłady, a nie zamknięty katalog: wyjaśnianie, polemikę, analizę krytyczną lub naukową, nauczanie i prawa gatunku twórczości.

Praktyczny skutek jest taki, że pytanie „ile procent wolno” nie ma odpowiedzi w ustawie. Ma za to odpowiedź w dokumencie twojego wydziału, tylko że każdy wydział odpowiada inaczej. Przepis jest tak zbudowany celowo: mierzy cytat funkcją, jaką pełni w twoim tekście, a nie linijką.

Przepis zawęża też, z czego wolno cytować. Przytaczać wolno „urywki rozpowszechnionych utworów”, a co znaczy „rozpowszechniony”, ustawa definiuje osobno. Art. 6 ust. 1 pkt 3 mówi, że „utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie”. Liczą się więc dwie rzeczy naraz: zgoda autora i publiczne udostępnienie, w dowolnej formie.

Dla cudzej pracy dyplomowej odpowiedź zależy więc od tego, co się z nią stało. Praca leżąca wyłącznie w archiwum, której uczelnia nie udostępnia, warunku nie spełnia; praca wystawiona w otwartym repozytorium spełnia go tak samo jak książka. Sprawdź to, zanim ją zacytujesz.

Ustawa dopuszcza za to przytoczenie w całości „drobnych utworów” oraz utworów plastycznych i fotograficznych. Dwa warunki łatwo tu zgubić, bo stoją w innej części zdania: utwór ma być rozpowszechniony, a przytoczenie ma się mieścić „w zakresie uzasadnionym celami cytatu”. Przy zdjęciu czy krótkim wierszu urywek nie miałby sensu, więc całość mieści się w tym zakresie łatwiej niż przy książce, ale sama drobność utworu prawa do niego nie daje.

Cztery uczelnie podają cztery różne maksima

Przeczytaliśmy pięć dokumentów uczelnianych regulujących cytowanie w pracach dyplomowych. Cztery podają granicę ilościową, jeden nie podaje jej wcale, a żadne dwa nie podają tej samej.

DokumentMaksimum dla jednego cytatuDodatkowy limit
UP w Poznaniu, Wskazówki dla piszących prace dyplomowe, 2014pół strony znormalizowanego maszynopisu, czyli 900 znaków ze spacjami albo około 100 wyrazówbrak
UWr, Kulturoznawstwo, standardy formalne i techniczne200 słówcytowanie bezpośrednie do 15% tekstu pracy
UP w Lublinie, Zasady podawania źródeł, bez datytrzecia część strony maszynopisubrak
Politechnika Gdańska, WZiE, zasady edycji prac dyplomowych400 słów, powyżej wymagana zgoda800 słów łącznie z jednego źródła
UMK, Katedra Prawa Handlowego WPiA, zasady edycji, bez datynie regulujenie reguluje

Dwa limity są podane w stronach, a nie w słowach, więc rozrzutu nie widać od razu. Przelicznik podaje jednak sam dokument poznański: pół strony znormalizowanego maszynopisu to 900 znaków, czyli cała strona liczy 1800 znaków, tak samo jak przy objętości pracy licencjackiej. Po przeliczeniu trzecia część strony z Lublina wychodzi na jakieś 600 znaków, czyli niespełna 70 wyrazów, i to ona, a nie Poznań, jest najostrzejszym limitem w zestawieniu. Od niej do czterystu słów Politechniki Gdańskiej rozpiętość robi się niemal sześciokrotna.

Jedna uczciwa uwaga do tego rachunku: przelicznik 1800 znaków bierze się z dokumentu poznańskiego, a lubelski własnej strony maszynopisu nie definiuje. Liczba 70 wyrazów jest więc naszym oszacowaniem, a nie regułą uczelni, i dlatego w tabeli zostaje dosłowne brzmienie dokumentu.

Limit procentowy dla całej pracy podaje jeden dokument z pięciu: Uniwersytet Wrocławski ustala 15%, czyli mniej niż połowę tego, co podają poradniki krążące w internecie.

Ostatni wiersz tabeli mówi tyle samo, co pozostałe. Wytyczne Katedry Prawa Handlowego UMK schodzą do poziomu czcionki Times New Roman 12 punktów i odstępu 1,5 wiersza, a o długości cytatu, cytowaniu pośrednim i źródłach bez autora nie mówią nic. Brak reguły też jest informacją, tylko nie taką, że wolno wszystko: znaczy, że odpowiedzi trzeba szukać szczebel wyżej, w dokumencie wydziału albo zarządzeniu rektora, a dopiero na końcu u promotora.

Skąd się bierze 25 procent i dlaczego nie dotyczy ciebie

W ustawie o prawie autorskim jest liczba procentowa, tylko w innym artykule i dla kogo innego. Art. 27 ust. 1 pozwala instytucjom oświatowym i uczelniom „zwielokrotniać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów nieprzekraczające 25% objętości utworu”, pod warunkiem że korzystanie nie ma charakteru zarobkowego.

Podmiotem tego przepisu jest uczelnia, nie student. Dotyczy on zwielokrotniania materiałów na potrzeby dydaktyki, czyli sytuacji, w której wykładowca przygotowuje fragmenty do zajęć. Twoja praca licencjacka jest utworem, w którym ty przytaczasz cudzy tekst, więc rozstrzyga art. 29, a ten liczby nie zawiera.

Jeśli spotkasz w internecie zdanie, że wolno zacytować jedną czwartą, wiesz już, skąd ta liczba pochodzi i dlaczego trafiła tam z niewłaściwego przepisu. Gdyby ktoś kazał ci się na nią powołać, wiesz też, którym artykułem odpowiedzieć.

Dlaczego poradniki w internecie podają różne procenty

Przy pisaniu tego tekstu otworzyliśmy osiem stron o cytowaniu, które wychodzą wysoko w wyszukiwarce, żeby sprawdzić, skąd biorą swoje liczby. Jedna zablokowała nam dostęp, więc przeczytaliśmy siedem: sześć serwisów komercyjnych i jedną stronę uczelni prywatnej. Wynik jest w nich wspólny: żadna nie wymienia ustawy ani numeru artykułu i żadna nie linkuje do wytycznych jakiejkolwiek uczelni. Każda stoi wyłącznie na własnym opisie reguł.

Jeden z nich podaje w jednym artykule trzy różne odpowiedzi na to samo pytanie: najpierw 20–30% objętości pracy, potem „nie więcej niż 30%”, a potem 50% dla prac naukowych. Do tego dokłada dwie inne miary, w innych jednostkach: cztery do pięciu wierszy na jeden cytat i jedno do dwóch cytowań na stronę. Cztery liczby w czterech jednostkach, bez żadnego źródła, w tekście, który obiecuje rozstrzygnąć sprawę.

Drugi wzorzec jest odwrotny i równie kłopotliwy. Poradnik, który w wynikach wyszukiwania stoi najwyżej ze wszystkich, nie podaje żadnej liczby: mówi, że cytat ma być uzupełnieniem, że nie można całej pracy oprzeć na cudzych tekstach i że duże bloki cytatów są źle odbierane. To prawda, tylko nie jest to odpowiedź na pytanie „ile”.

Stąd bierze się rozjazd, który widzisz, porównując kilka artykułów. Jednej liczby nie ma, bo akt, który mógłby ją narzucić wszystkim, czyli ustawa, jej nie zawiera. Każdy, kto ją podaje, podaje albo cudzą regułę wydziałową, albo własne oszacowanie. Dlatego zacznij od dokumentu swojej uczelni, a przy jego braku od kryterium funkcji z art. 29.

Od czterdziestu słów cytat wychodzi z akapitu

Na jednej liczbie dokumenty się schodzą, i jest to w całym zestawieniu przypadek odosobniony. Trzy z pięciu podają ten sam próg: cytat dłuższy niż czterdzieści słów przestaje mieścić się w akapicie i wyodrębnia się go graficznie, osobnym blokiem z wcięciem, mniejszym stopniem pisma, bez cudzysłowu.

Politechnika Gdańska stawia to wprost: cytat krótszy niż czterdzieści słów oznacza się cudzysłowem, a jeśli „przekracza 40 słów, to należy wyróżnić go poprzez wcięcie” i wtedy cudzysłowu się nie stosuje. Uniwersytet Wrocławski mówi to samo o cytacie liczącym więcej niż czterdzieści słów. Poradnik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podaje tę samą wartość w wyrazach.

Ta zgodność ma jednak inne źródło, niż mogłoby się wydawać. Czterdzieści słów to próg ze stylu APA, który te wydziały przejęły razem z resztą jego reguł, a nie wniosek z polskiego prawa. Systemy oparte na przypisach dolnych mają własne progi wyodrębnienia i akurat tej liczby powtarzać nie muszą. Strony komercyjne podają w tym miejscu trzy wiersze, „około trzech wierszy lub czterdziestu słów” albo nie podają nic, więc jeśli szukasz jednej liczby, bierz ją z dokumentu wydziału, a nie z artykułu.

Cytat z drugiej ręki: zakaz, odradzanie albo wzór

Cytat z drugiej ręki to sytuacja, w której przytaczasz słowa autora, do których nie dotarłeś w oryginale, tylko przeczytałeś je zacytowane u kogoś innego. Nazywa się to też cytowaniem pośrednim albo piętrowym. Wśród pięciu dokumentów są na to trzy różne odpowiedzi, a dwa milczą.

UczelniaStanowisko
Uniwersytet Przyrodniczy w Lubliniezakazuje: „Należy unikać cytowania pośredniego (…) wymagane jest każdorazowo dotarcie do źródła”
Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniuodradza jako normę zwyczajową, ale podaje gotowy wzór zapisu
Politechnika Gdańska, WZiEpodaje wzór zapisu i nie stawia przy nim zastrzeżeń
Uniwersytet Wrocławski, Kulturoznawstwonie reguluje
Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Katedra Prawa Handlowegonie reguluje

Praktyczna kolejność działań jest niezależna od tego, który dokument cię obowiązuje. Najpierw spróbuj dotrzeć do oryginału, bo w bibliotece cyfrowej stoi go dziś więcej niż dekadę temu. Jeśli oryginał jest niedostępny, nie udawaj, że go czytałeś: cytowanie z drugiej ręki bez oznaczenia to twierdzenie o świecie, którego nie sprawdziłeś, i recenzent ma prawo to wychwycić.

Dwa wzory „za” ustawiają nazwiska w odwrotnej kolejności

Tego problemu nie widać, dopóki nie położy się dwóch dokumentów obok siebie: obie uczelnie, które podają wzór zapisu, ustawiają nazwiska inaczej.

Politechnika Gdańska podaje przykład: „Warr (1994, za Bonk, Retowski, 2013) zaproponował model witaminowy”. Pierwsze jest starsze nazwisko, czyli autor oryginału, a po słowie „za” stoi nowsza praca, w której ten cytat znaleziono. Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu podaje przykład odwrotny: „Jak podaje Matuszewski (2013, za Jonesem 1920), taki wniosek wynika z badań”. Tu pierwsze jest nazwisko nowsze, a starsze stoi po słowie „za”.

Czytane po datach, obie konstrukcje nie mogą być poprawne naraz, bo praca z 2013 roku nie mogła zostać zacytowana w książce z 1920. Rozjazd leży jednak w przykładzie, nie w regule: dokument poznański każe podać „powołanie źródła pierwotnego, a następnie wyrażenie »za« i powołanie źródła wtórnego”, czyli dokładnie to samo co gdański.

Skutek dla ciebie jest praktyczny: odwrotna kolejność to deklaracja, że przeczytałeś inną publikację, niż przeczytałeś. Trzymaj się reguły, nie przykładu: najpierw autor cytowanej myśli, a po słowie „za” praca, którą realnie miałeś w ręku.

Gdy w źródle nie ma autora, daty albo numeru strony

To pytanie wraca przy każdej pracy korzystającej ze źródeł internetowych, a spośród pięciu przeczytanych dokumentów odpowiada na nie jeden. Wytyczne Politechniki Gdańskiej rozstrzygają wszystkie trzy przypadki.

  • Brak autora: podaj tytuł i rok publikacji.
  • Brak roku: podaj tytuł i datę pobrania ze strony.
  • Brak autora i brak numerów stron w źródle online: „w takim przypadku podajemy numer akapitu”.

Numeru akapitu nie podaje żadna z siedmiu przeczytanych przez nas stron komercyjnych, a rozwiązuje on realny problem: strona internetowa nie ma stron, więc odsyłacz musi wskazać coś policzalnego. Przy akcie prawnym reguła jest jeszcze inna: dokument poznański każe podać numer paragrafu, bo ustawa dzieli się na jednostki redakcyjne, a nie na kartki.

Dwa dalsze przypadki rozstrzyga ten sam poradnik. Przy autorze instytucjonalnym przy pierwszym powołaniu podaje się pełną nazwę organizacji i jej skrót w nawiasie kwadratowym, a przy kolejnych już sam skrót. Przy pracach niepublikowanych, czyli cudzych pracach dyplomowych, raportach i rozprawach doktorskich, postępuje się jak przy pracy opublikowanej, „z tym że w nawiasie należy podać rok upublicznienia odczytany ze strony tytułowej”. Zanim jednak sięgniesz po cudzą pracę dyplomową, wróć do warunku z art. 6: liczy się to, czy uczelnia ją udostępnia.

Jak skrócić cytat, żeby nie zmienić jego sensu

Cytat ma być dosłowny, ale nie musi być cały. Skracanie jest dozwolone pod warunkiem, że je oznaczysz, i tu reguła jest zgodna w obu dokumentach, które ją podają: pominięty fragment zastępuje się wielokropkiem w nawiasie, zapisanym jako „(…)”.

Poradnik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu dopuszcza obok tego wyróżnienie fragmentu cytatu, na przykład pogrubieniem, również pod warunkiem oznaczenia. Reszta pozostaje nietykalna: nie wolno poprawiać cudzej interpunkcji, uwspółcześniać pisowni ani zmieniać szyku, bo cytat przestaje wtedy być cytatem.

Granica praktyczna przebiega w miejscu, w którym skrót zmienia sens. Wycięcie zdania podrzędnego, które zawierało zastrzeżenie autora, formalnie jest oznaczonym pominięciem, a merytorycznie jest przekłamaniem. Jeśli po skróceniu cytat mówi coś, czego autor nie powiedział, lepiej sparafrazować całość własnymi słowami i podać odsyłacz.

Cytat, parafraza i powołanie się to trzy różne rzeczy

Poradnik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podaje definicje, które warto znać, bo rozstrzygają, kiedy potrzebujesz cudzysłowu. Cytat to „dosłowne przytoczenie cudzych słów”. Powołanie się, nazwane tam też cytowaniem sparafrazowanym, to „przytoczenie cudzej idei”, czyli omówienie albo streszczenie własnymi słowami. Pierwsze wymaga cudzysłowu lub bloku, drugie nie wymaga ani jednego, ale odsyłacza wymagają oba.

Najczęstszy błąd nie polega na pomyleniu tych dwóch rzeczy, tylko na wpadnięciu między nie. Tekst przepisany z drobnymi zmianami szyku nie jest ani cytatem, bo nie jest dosłowny, ani parafrazą, bo nie jest twój. Bezpieczna reguła brzmi: albo cytujesz co do znaku i zamykasz w cudzysłowie, albo odkładasz źródło i piszesz własnym zdaniem. W obu przypadkach podajesz odsyłacz, bo parafraza zwalnia z cudzysłowu, a nie z obowiązku wskazania, skąd wzięła się myśl.

Przy numerze strony dokumenty się rozjeżdżają, i to w sposób, który trzeba sprawdzić u siebie. Wytyczne Politechniki Gdańskiej wymagają nazwiska, roku i strony przy cytacie dosłownym, a przy parafrazie pozwalają numer strony pominąć. Vademecum Biblioteki Uniwersyteckiej KUL wymaga strony w obu przypadkach: „jeżeli przytaczamy tekst dosłownie lub go parafrazujemy”. Gdy twój dokument milczy, podanie strony przy parafrazie konkretnego fragmentu jest bezpieczniejsze, bo ułatwia sprawdzenie, a tobie nie szkodzi.

Czego cytat nie może: zastąpić twojego wywodu

W art. 29 mieści się warunek, który łatwo przeoczyć: przytaczać wolno „w utworach stanowiących samoistną całość”. Samoistność dotyczy twojej pracy, która ma być utworem broniącym się sam, a cytaty mają w nim pełnić funkcję pomocniczą.

Poradnik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu rozwija to bardzo dosłownie: „niedopuszczalne jest zbudowanie z cytatów dużych fragmentów tekstu”, a cytat „ma uzupełniać tekst autorski, nie może go natomiast zastępować ani tworzyć zasadniczej konstrukcji dzieła”. Dokument dodaje zastrzeżenie, które zamyka najczęstszą wymówkę: praca nie może być w zasadniczej części przytoczeniem cudzej twórczości, „nawet jeżeli to są niewielkie, wymieszane ze sobą fragmenty pochodzące z kilku innych publikacji”.

Tak wygląda odpowiedź na pytanie „ile wolno” podana w kategoriach ustawy: przez relację, a nie przez procent. Masz z tego test na własnym rozdziale: usuń z niego wszystkie cytaty i przeczytaj, co zostało. Jeśli zostaje wywód, który trzyma się sam, proporcje są w porządku niezależnie od tego, ile cytatów było. Jeśli zostaje lista łączników między cudzymi zdaniami, żadna liczba cię nie obroni.

Ustawa żąda imienia i nazwiska, odsyłacz podaje samo nazwisko

Art. 34 ustawy stawia warunek korzystania z cytatu: „Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości”.

Zwróć uwagę na „imienia i nazwiska”. Odsyłacz w stylu APA podaje samo nazwisko i rok, w postaci „(Kowalski, 2019)”, więc sam z siebie ustawowego warunku nie domyka. Domyka go dopiero miejsce, w którym stoi pełny zapis: bibliografia albo pełny przypis dolny przy pierwszym powołaniu. Ta sama uwaga dotyczy przypisu skróconego do „tamże” albo „op. cit.”, bo on również odsyła gdzie indziej, zamiast podawać dane.

Warto przeczytać przy tym drugie zdanie art. 34, bo łagodzi pierwsze: „Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości”. Przepis nie żąda więc niemożliwego przy źródle, które imienia autora po prostu nie podaje.

Praktyczny wniosek brzmi tak: bibliografia jest miejscem, w którym dopełnia się ustawowy warunek oznaczenia twórcy. Praca, w której cytaty nie prowadzą do pełnych danych autora ani w przypisach, ani w bibliografii, warunku z art. 34 nie spełnia, choć na ten właśnie przepis się powołuje. Jak wygląda poprawny rekord, opisaliśmy osobno w poradniku o przypisach i bibliografii w stylu APA.

Jak sprawdzić, co obowiązuje na twoim wydziale

Wszystkie liczby z tego tekstu pochodzą z dokumentów konkretnych uczelni i żadna nie obowiązuje cię automatycznie. Ustawa nie podaje żadnej, a próg czterdziestu słów przyszedł ze stylu APA. Kolejność sprawdzania jest ta sama niezależnie od uczelni, od dokumentu najbardziej szczegółowego do najbardziej ogólnego.

  1. Dokument katedry albo instytutu, jeśli istnieje. Bywa bardziej szczegółowy niż wydziałowy i to on rozstrzyga.
  2. Wytyczne wydziału, najczęściej pod nazwą „zasady edycji prac dyplomowych” albo „standardy formalne”.
  3. Zarządzenie rektora o pracach dyplomowych, jeśli wydział własnego dokumentu nie ma.
  4. Wskazanie promotora, gdy żaden z powyższych nie reguluje danej kwestii.

Szukaj na stronie wydziału w zakładce dla studentów albo dyplomantów, a jeśli tam nie ma, w Biuletynie Informacji Publicznej uczelni. Sprawdź datę dokumentu, o ile ją poda: spośród pięciu, na których stoi ten tekst, dwa nie mają daty w ogóle, a poznański pochodzi z 2014 roku i cytuje art. 29 w brzmieniu, które od tamtej pory zmieniono.

Dokument uczelniany bywa więc starszy niż przepis, na który się powołuje. Warto wiedzieć, jak się mają do siebie: wydział może wymagać od ciebie więcej niż ustawa, bo to jemu oddajesz pracę, ale nie może pozwolić ci na więcej, niż ustawa dopuszcza. Limit słów z wytycznych jest wymaganiem uczelni, a nie granicą prawa cytatu.

Jeśli twój wydział nie reguluje długości cytatu, tak jak Katedra Prawa Handlowego UMK, nie znaczy to, że wolno wszystko. Zostaje kryterium z art. 29 i ocena promotora. Własnej liczby ci tu nie podamy, bo byłaby tym samym, co zarzucamy stronom z czołówki wyników: progiem bez źródła. Zrób zamiast tego test z sekcji o samoistności, rozdział po rozdziale: wytnij cytaty i sprawdź, czy zostaje twój wywód. Jak ułożyć pracę tak, żeby ten wywód miał gdzie powstać, opisaliśmy w poradniku o pisaniu pracy licencjackiej.

Najczęstsze pytania

Ile procent pracy licencjackiej mogą stanowić cytaty?

Ustawa nie podaje procentu, a spośród pięciu przeczytanych przez nas dokumentów uczelnianych limit procentowy podaje tylko jeden: Instytut Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego ustala, że cytowanie bezpośrednie nie może przekroczyć 15% tekstu pracy. Jeśli twój wydział procentu nie podaje, rozstrzyga kryterium z art. 29 i relacja między twoim wywodem a cytatami, a nie liczba.

Ile słów może mieć jeden cytat?

To zależy od wydziału, a rozpiętość jest niemal sześciokrotna: trzecia część strony maszynopisu na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, czyli po przeliczeniu niespełna 70 wyrazów, około 100 wyrazów na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, 200 słów na Kulturoznawstwie Uniwersytetu Wrocławskiego i 400 słów na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej. Sprawdź swój dokument, bo żadna z tych liczb nie jest ogólnopolska.

Czy trzeba pytać autora o zgodę na cytat?

Zasadniczo nie, bo art. 29 ustawy pozwala przytaczać urywki rozpowszechnionych utworów bez zgody i bez wynagrodzenia. Wytyczne Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej wprowadzają jednak własny próg: przy cytacie przekraczającym 400 słów albo przy fragmentach przekraczających łącznie 800 słów z jednego źródła wymagają uzyskania zgody.

Jak zapisać cytat z drugiej ręki?

Podaj autora cytowanej myśli, potem słowo „za”, potem pracę, w której ten cytat znalazłeś, na przykład „Warr (1994, za Bonk, Retowski, 2013)”. Uwaga: dwie uczelnie podają wzory z odwrotną kolejnością nazwisk, więc sprawdź swój dokument, a Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie cytowania pośredniego zakazuje i wymaga dotarcia do oryginału.

Czy cytat trzeba pisać kursywą?

Poradnik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu dopuszcza jedno albo drugie: cytat ma być „jednoznacznie i poprawnie typograficznie oznaczony kursywą lub cudzysłowem”. Wytyczne Politechniki Gdańskiej wybierają cudzysłów dla cytatu krótszego niż czterdzieści słów, a dłuższy każą wyodrębnić wcięciem i wtedy cudzysłowu nie stosować.

Co zrobić, gdy strona internetowa nie ma autora?

Wytyczne Politechniki Gdańskiej każą wtedy podać tytuł i rok publikacji, a przy braku roku tytuł i datę pobrania ze strony. Jeśli w źródle online nie ma ani autora, ani numerów stron, ten sam dokument każe wskazać w odsyłaczu numer akapitu.

Czy przy parafrazie podaje się numer strony?

Dokumenty się różnią. Wytyczne Politechniki Gdańskiej pozwalają numer strony przy parafrazie pominąć, a Vademecum Biblioteki Uniwersyteckiej KUL wymaga go zarówno przy cytacie dosłownym, jak i przy parafrazie. Gdy twój dokument tego nie rozstrzyga, podanie strony jest bezpieczniejsze.

Czy wolno coś zmienić w cytacie?

Cytat ma być dosłowny, ale wolno go skrócić, oznaczając pominięcie wielokropkiem w nawiasie w postaci „(…)”, i wolno wyróżnić w nim fragment, również pod warunkiem oznaczenia. Nie wolno poprawiać interpunkcji, uwspółcześniać pisowni ani zmieniać szyku, a skrót, który zmienia sens wypowiedzi, jest przekłamaniem mimo poprawnego oznaczenia.

Sprawdź, ile to kosztuje, bez żadnych zobowiązań

Wypełnienie formularza zajmuje około 3 minut. Konkretną cenę i termin poznasz zwykle w 24 h.

Bezpłatna wycena

Wolisz najpierw zapytać? Napisz do nas.